niedziela, 24 kwietnia 2016

Rozdział #10

Skręciliśmy w boczną drogę podobno prowadzącą do jednej z ruchliwych ulic. Nadal na lini miałam Niall' a, który swoim rozpaczaniem jeszcze bardziej mnie dobijał
- Weź się w garść! Jesteś mężczyzną czy babą? - próbowałam rozluźnić atmosferę
- Ann jak możesz żartować w takim momencie! Mogłaś zostać sprzedana, a ty mi tu jakimiś tekstami walisz. To wcale nie pomaga! - odpowiedział naburmuszony - Po prostu powiedz mi gdzie jesteś
- Rayan! Gdzie my się obecnie się znajdujemy, bo kurwa na autostradę mi to nie wygląda!-krzyknęłam mu prosto do ucha, bo byłam zestresowana już tym całym paranoicznym dniem. Pokłóciłam się z Niall' em, porwano mnie, musiałam oglądać te bezbronne dziewczyny, które za chwilę miały być sprzedane i w dodatku nie wiem gdzie jestem i ja naprawdę wolałabym teraz siedzieć z chłopakami, obżerać się słodyczami i słuchać nie śmiesznych żartów Harrego.
- Tak jakby się zgubiliśmy - zaśmiał się nerwowo, a ja wybuchłam
- Jak to się kurwa zgubiliśmy! Podobno znasz te tereny. Zajebie cię za chwile, bo kurwa nie wytrzymam.
- Żarcik - powiedział i gwałtownie skręcił w boczną ścieżkę
- Powiedz mu, że jak go spotkam to mu nogi z dupy powyrywam - krzyknął Niall, a ja pacnęłam Rayna w głowę
- Ej! Za co to? - zapytał jak głupi
- Może ci trochę rozumu do głowy napłynie - walnęłam go jeszcze raz - A teraz powiedz mi gdzie...
- Ann! Co się tam dzieje! Ann, do cholery!
Nie zwróciłam uwagi na krzyki Niall' a, bo centralnie przed nami na, wyciągnięcie ręki stała ta czarna furgonetka z tymi samymi kolesiami co mnie porwali. Niestety nie mogło być tak pięknie i zamiast siedzieć w vanie wychylali się z okien celując w nas pistoletami. Wiedziałam, że jeżeli czegoś nie wymyślę to zginę na miejscu, a ja naprawdę nie chciałam umrzeć w wieku 17 lat.
- No no no... Kogo my tu mamy? Panowie patrzcie to ta suka co nam uciekła - zaśmiał się szyderczo i stanął przed nami - Nie mam czasu się z tobą bawić, więc wybieraj. Kulkę w łeb czy codzienne gwałty przez obleśnych staruchów?
Musiałam zachować zimną krew i nie dać się złapać. Jednym zwinnym ruchem odpaliłam motor i zrzucając Rayan'a z maszyny pozwoliłam jej pojechać przed siebie. Motor z dużą siłą uderzył w jednego z nich, a ten upadając na ziemię dał nam czas na ucieczkę.
- Spierdalamy! - krzyknęłam i pociągnęłam Rayan' a za sobą - Gdzie jest ta autostrada? Prosto czy w prawo?
- W prawo! - odpowiedział zdyszany i wskazał na koniec lasu
- Niall, jesteś tam?
- Tak jestem... Wysłałem moich ochroniarzy po was, ale musicie mi powiedzieć o jaką autostradę wam chodzi
- Portsmoutch Rd! Kojarzysz? - zapytał Rayan
- Kurwa, przecież to godzinę drogi stąd! Weź ją do siebie i będziemy w stałym kontakcie, muszę zadzwonić na policje. Do usłyszenia
- Ann, czeka nas pół godzinna droga - uśmiechnął się nie śmiało i razem pobiegliśmy w stronę jego domu
...
- Hej mamo, to jest... - Rayan chcąc być miłą osobą próbował przedstawić mnie jego matce. Niestety na marne bo pani Edwards była bardzo ciepłą kobietą i od razu przyciągnęła mnie do uścisku. Gdyby tylko moja matka była taka, życie było by piękniejsze... Przynajmniej moje życie
- Boże Rayanku przyprowadziłeś dziewczynę! Ja z tatą zawsze kibicowaliśmy ci w znalezieniu miłości, ale ty wolałeś chłopców. A tu taka miła niespodzianka i dziewczynę sobie przyprowadziłeś! Jestem z ciebie dumna - Ej, czekaj... Rayan jest gejem!?
- Ja nie jestem jego dziewczyną, a ty nie powiedziałeś mi, że jesteś gejem!
- Bo nie jestem - puścił mi oczko i pociągnął mnie do swojego pokoju
...
- Jak to nie jesteś gejem? - spytałam zdezorientowana - Przecież twoja matka...
- Nie podobają mi się chłopcy. Po prostu lubię się pieprzyć, a robię to tak bardzo często, że uznałem iż lepiej robi się to z chłopakiem - spojrzałam na niego jak na idiotę - No i codziennie przychodzą tutaj jacyś goście, no i wiesz...
Gdy połączyłam fakty i byłam w pełni świadoma, że łóżko, na którym siedziałam było najprawdopodobniej miejscem do seksu, wystrzeliłam jak strzała prosto w ramiona chłopaka
- Nie martw się, piorę te rzeczy - uśmiechnął się i ruszył w stronę okna
Rayan oparł się parapet i wyciągnął elektryka
- Chcesz? - zapytał wyciągając w moją stronę papierosa
- Nie, ja nie palę - odmówiłam i usiadłam na parapecie, by dokładnie przyjrzeć się  chłopakowi
- Otwórz usta - powiedział, a ja zrobiłam to co mi kazał
Wszedł pomiędzy moje nogi i złączył nasze usta wpuszczając mi przy tym dym do buzi. Nagle zaczęłam się krztusić i odsunęłam się od chłopaka
- Co w tym śmiesznego!?
- To, że moje usta pieprzyły dużo kutasów - odpowiedział ze spokojem, a ja wpadłam w panikę i biegiem udałam się do łazienki
Gdy płukałam usta do łazienki wszedł Rayan i oparł się o framugę.
- Oh boże, nie obrażaj się. Nie mów mi, że nigdy nie robiłaś nikomu loda.
- Nie - odpowiedziałam, a on zrobił wielkie oczy
- I jeszcze mi powiedz, że jesteś dziewicą
Momentalnie zrobiło mi się smutno, a z moich oczu zaczęły płynąć łzy z moimi złymi wspomnieniami.


sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział #9

Drżącymi rękami próbowałam odblokować telefon. Gdy zobaczyłam tych podejrzanych mężczyzn impulsywnie sięgnęłam po urządzenie z zamiarem zadzwonienia po pomoc. Numerem, do którego najszybciej mogłam zadzwonić, był numer Niall' a. Gdy wykręciłam numer i próbowałam przyłożyć telefon do ucha, ktoś wytrącił mi go z ręki, a on z hukiem upadł na ziemię. Odwróciłam głowę i zobaczyłam mężczyznę z ohydnym uśmiechem. Był to brunet o niebieskich oczach podchodzących w kolor piwny, wielką szopą na głowię i  kilku dniowym zarostem. Tak jak jego ,, koledzy" miał na sobie garnitur, który tak jak koszula, zwisał mu z jego chudego ciała. Kątem oka widziałam, że mój telefon działa i że połączenie jest aktywne. Niall to była w tym momencie moja jedyna pomoc. W głębi duszy wierzyłam, że odbierze. Chociaż ze względu na to co mu wcześniej powiedziałam mógł mnie olać i zająć się swoimi sprawami. Gdy tylko usłyszałam jego głos, wszystkie obawy zniknęły, chociaż miałam jeszcze problem z tymi typami stojącymi tuż przede mną
- Coś jeszcze!? - powiedział, chociaż to bardziej podchodziło w krzyk
- Camden Town! - były to moje ostatnie słowa przed kompletną ciemnością

...

Obudziłam się w aucie, przywiązana do krat umieszczonych na drzwiach. Było to duże auto pogrążone w kompletnej ciemności. Jedyne co widziałam do moje ręce z widocznymi śladami przetarć od lin.



Odwróciłam głowę w lewo i o mało nie dostałam zawału. Obok mnie leżała jakaś martwa dziewczyna! Była wychudzona i sina, w kąciku ust miała zaschniętą już krew. Wyglądała na jakieś 16 lat, czyli gdyby jeszcze żyła mogłybyśmy się polubić. Byłam bardzo przestraszona i modliłam się o ratunek ze strony Niall 'a, ale przecież on nawet nie wie gdzie jestem... Ja sama nie wiem gdzie jestem. Nagle drzwi po mojej prawej stronie otworzyły się, a ja z hukiem upadłam na zimną ziemię. Podniosłam głowę i ujrzałam te same szare oczy, które mnie porwały.
- Wstawaj! Nie mamy dużo czasu, za chwilę zaczyna się aukcja - Co kurwa? Jaka aukcja? 
Próbowałam wstać, ale nadal byłam przywiązana do drzwi auta.
- A no tak... Zapomniałem - Facet podszedł do lin i jednym zwinnym ruchem rozwiązał liny - Serio? One były zawiązane tylko na jeden supeł? Mogłam się spokojnie rozwiązać gdybym nie była taka tępa - A teraz zbieraj worki, przez ciebie szef mnie wyleje
- Jesteś miły jak na porywacza - powiedziałam nie śmiało 
- Tylko dla ciebie słońce - uśmiechnął się szelmowsko, a ja zakrztusiłam się powietrzem 
Weszliśmy przez duże drzwi do obskurnej sali z dużą ilością krzesełek i małą sceną, na której stały przestraszone dziewczyny. Gdy rozejrzałam się dokładniej uświadomiłam sobie, że mam zostać sprzedana jako niewolnica lub jak to woli, osoba do towarzystwa. Moje serce biło tak szybko, że myślałam, że zejdę tam na zawał. W pewnym momencie moja adrenalina podskoczyła i jednym płynnym ruchem wyślizgnęłam się z rąk mojego porywacza i uciekłam z budynku. Jedyną rzeczą, która mi pozostała to ucieczka stąd. Biegłam leśną ścieżką w poszukiwaniu jakiejś osoby, która potrafiłaby mi pomóc. Nagle usłyszałam warkot motoru i parę sekund później przede mną pojawił się chłopak o pięknym uśmiechu i włosach postawionych do góry tak bardzo, że dodawały mu jakieś 10 cm do wzrostu.
- Wiesz, że nie powinnaś tędy chodzić, tu nie jest bezpiecznie - poprawił włosy
- Zauważyłam, mógłbyś mi pomóc - próbowałam wyrównać oddech
- Spokojnie, co ci się stało - zrobił zmartwioną minę 
- Porwali mnie - po moim policzku spłynęła łza - A teraz nie wiem gdzie jestem i bardzo tęsknie za moimi przyjaciółmi
- Będzie dobrze - otarł łzę - Znasz ich numer czy coś...?
- Tak, ale nie wiem czy mogę ci podać. Mogliby mieć przez mnie kłopoty - spuściłam głowę - Dobrze, ale obiecaj, że nikomu go nie udostępnisz
- Obiecuje - przyłożył dłoń do serca - A tak przy okazji, jestem Rayan
- Ann, miło mi cię poznać - uśmiechnęłam się
Gdy podałam mu numer telefonu do Niall' a miałam wątpliwości ci dobrze zrobiłam. Przecież to członek One direction i nie miałam pewności czy Rayan go rozpozna. Chłopak wybrał numer i ustawił połączenie na głośno mówiący, tak abym wszystko słyszała
- Niall Horan, słucham. 
- To są jakieś żarty!? - Rayan wyglądał na zaskoczonego - Ann nie mów, że to ten z One direction
- Boże! Ann tam jest, daj mi ją do telefonu 
Brunet podał mi telefon i gdy usłyszałam ten charakterystyczny irlandzki akcent rozpłakałam się
- Niall chcę wracać do domu, mam dość. Zabierz mnie z tąd! 
- Kochanie uspokój się. Powiedz mi gdzie jesteś - blondyn próbował być spokojny
- Ni! Oni tu są! -  krzyknęłam gdy zobaczyłam czarną furgonetkę zbliżającą się do nas 
Rayan złapał mnie w pasie i posadził na motorze, a sam usiadł przede mną i odpalił maszynę
- Trzymaj się!

------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam, że taki krótki, ale kompletnie nie mam weny, a nie chciałam zostać bez rozdziału. Mimo wszystko mam nadzieje, że jest do zniesienia. 
Buziaki♥




sobota, 12 marca 2016

Informcja

Thanks you!
Mój blog zobaczyło już 1000 osób. Może to dla niektórych mało, ale jeśli ktoś powiedziałby, że komuś się to spodoba, wyśmiałabym go. Poza tym moje koleżanki mówiły, że nie umiem pisać i żebym nawet nie próbowała bo ludzie będą ze mnie drwić. A tu takie miłe zaskoczenie, że wcale nie pisze jak 10- latka (stwierdzenie mojej kol) Dobra w zamian za to wznawiam działalność bloga (tak wiem, że przerwa trwała tydzień) To chyba tyle
Pa

PS. Jeżeli podoba wam się mój blog, możecie zostać obserwatorami ^^

sobota, 5 marca 2016

Informacja

Hej!

Obecnie jestem zniszczona psychicznie i nie myślę racjonalnie, więc nie potrafię skleić słów na rozdział. Dlatego też zawieszam bloga. Może na 2 tygodnie, może na dłużej. Po prostu tak jakby mam żałobę i nie wiem czy nawet pójdę do szkoły. Przepraszam i do później
Pa

czwartek, 25 lutego 2016

Rozdział #8


- Możemy pogadać?
- Jasne, chodź - poklepał miejsce na łóżku obok siebie - Co się stało?
- No bo wiesz... bardzo was lubię, ale muszę was zostawić - spuściłam wzrok
- Co... Ale jak to? - jego mina zrzedła - Mi możesz wszystko powiedzieć
- Nie chodzi o was, znaczy może chodzi o was - nie umiałam dobrać słów - Po prostu ja tu nie pasuje, nie chce psuć wam życia
- Ann, przecież ty nie psujesz nam życia, kto ci takie głupoty naopowiadał? 
- Wy jesteście sławni, a ja to mała cząsteczka wielkiego wszechświata, jestem nikim. Lepiej żebym w ogóle o was zapomniała i wyprowadziła się w ciągu dwóch dni. Poza tym... Niall...
- Co ten idiota ci zrobił?! - krzyknął 
- Nic... Po prostu ostatnio działy się takie rzeczy, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Bo on mnie pocałował...
- Co do kurwy!? - widziałam jak mięśnie Zayn' a się napinają 
- Zayn? Wszystko dobrze, bo ja...
- Tak kuźwa wszystko dobrze! - zerwał się z łóżka i wyszedł mocno trzaskając drzwiami
,, Co ci ludzie biorą? '' pomyślałam i poszłam do swojego pokoju

...

Siedziałam na parapecie i wpatrywałam się gdzieś w dal. Dzisiaj pogoda odzwierciedlała mój humor, padał deszcz, a czarne chmury zapowiadały burze. Podeszłam do swojej walizki i jeszcze raz sprawdziłam czy wszytko spakowałam ,, Jest, jest" pomyślałam i wyszłam z pokoju. W duchu modliłam się, aby na dole nikogo nie było. Jak się okazało szczęście mi tym razem dopisało i bez żadnych obaw opuściłam dom. Szłam przed siebie ciemnymi uliczkami, rozmyślając co teraz zrobić. Odblokowałam telefon z zamiarem poszukania jakiegoś taniego hotelu, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to 17 nieodebranych połączeń od Niall' a i tysiąc SMS. Postanowiłam oddzwonić do chłopaka i dać mu jasno do zrozumienia, że to koniec naszej znajomości. Drżącymi rękami wybrałam numer, modląc się by nie odebrał. Z jednej strony chciałam usłyszeć jego głos, a z drugiej strony podświadomość mówiła mi, że to głupi pomysł. Gdy usłyszałam jego głos, wstrzymałam oddech. Co ja miałam mu powiedzieć? Że to koniec naszej przyjaźni, bo mnie pocałowałeś? Przecież to brzmi idiotycznie, jednak przystałam na tej wersji i odezwałam się.
- Cześć
- Gdzie ty jesteś! Martwię się o ciebie... Wyszłaś z domu bez słowa
- Ja... Niall to koniec - ,, przecież to brzmi jakbyśmy byli parą " pomyślałam i od razu się poprawiłam - Znaczy... Ja jestem zwykłą nastolatką, a wy gwiazdami. Wszyscy was znają i chyba nie chcielibyście, żeby jakaś tam dziewczyna zniszczyła wam reputacje. Ja do was nie pasuje... Ja to zwykła Ann, której nikt nie zna i lepiej niech tak zostanie. Spełniłam swoje marzenia, poznając was, ale na tym po przestane - mówiąc to poczułam dziwne ukłucie w sercu. Myśląc, że już nigdy nie zobaczę Niall' a zbierało mi się na płacz ,, Boże, ja się chyba w nim zakochałam " pomyślałam i wytarłam łzę z mojego policzka - Będę tęskniła... Kocham cię Niall
Wypowiadając to słowo wybuchłam. Płakałam jak małe dziecko, które straciło swojego misia. W sumie ja też coś straciłam, tylko że chłopaka, chłopaka, który był moim marzeniem od 5 lat. I gdy wszystko zaczęło się układać debilna ja wszystko zepsułam, w sumie tak jak zawsze.
Wytarłam łzy, które teraz leciały strumieniami po moich policzkach i próbowałam ogarnąć się, żeby ludzie nie pomyśleli, że jestem chora psychicznie. Rozejrzałam się, ponieważ miałam dziwne przeczucie, że ktoś za mną idzie, a dodatkowo szłam ciemną uliczką i moja podświadomość wariowała. Odwracałam się tysiąc razy tylko po to, żeby nikogo nie zobaczyć. Próbowałam przyspieszyć, lecz z moją walizką ciężko mi to szło. Po długich męczarniach zdałam się na los i zatrzymałam się ,, jeżeli naprawdę ktoś tu jest to bym go zobaczyła'' pomyślałam i usiadłam na walizce. Niestety dzisiaj fala nieszczęść postanowiła odwiedzić mnie, a więc musiało się wydarzyć się coś złego. Jak na zawołanie przede mną pojawił się facet, a jeżeli tego było by mało, on miał kolegów. I TO KURWA PIĘCIU!

......................................

Hej!
I oto przedstawiam wam 8 rozdział, z którego nie jestem zadowolona. Następny rozdział może pojawić się jutro lub nawet dziś, oczywiście gdy będę miała czas. Chociaż raczej będę, bo mam ferie. To do nexta
Pa! 

środa, 10 lutego 2016

Rozdział #7

Postanowiłam zejść na dół i poszukać Louis'a . Schodząc po schodach słyszałam śmiech, prawdopodobnie Tommlinsona. Gdy weszłam do salonu pierwsze co rzuciło mi się w oczy to zwijający się ze śmiechu Louis i Harry który oglądał się w lustrze.
- Ann!? - krzyknął w moją stronę Hazza
- Co ci się stało? - próbowałam powstrzymać się od śmiechu
- Ja... Ja nic nie pamiętam - podszedł do mnie - Mogłabyś mi powiedzieć z łaski swojej co się wczoraj działo
- Przyprowadziłeś jakąś blondi i teraz masz efekt - dotknęłam mojego dzieła
- A może ty to zrobiłaś? - poruszał znaczącą brwiami
- Chciałbyś...- prychnęłam
- Masz na ustach czerwoną pomadkę - ,, To się wkopałam''
- A może to zbieg okoliczności
- Poza tym Niall ma to samo na ustach...
W tym momencie zastygłam... To Horan mnie wtedy pocałował - Ja naprawdę nie wiem co ty wczoraj robiłaś i z kim to robiłaś
W tym momencie do salonu wpadł blondyn. Zlustrował wzrokiem mnie i Harrego. Spojrzałam na niego pytając, a on odwrócił wzrok.
- Niall, musimy porozmawiać - odezwałam się
Chłopak nie zwrócił na mnie uwagi tylko skierował się na schody
- Niall! - zatrzymałam go - To byłeś ty
- Nie wiem o co ci chodzi - udawał głupiego
- To ty mnie wtedy pocałowałeś - powiedziałam cicho
- I wcale tego nie żałuję - złapał mnie za dłonie - To było takie wyjątkowe
Odwróciłam wzrok, czułam że robię się czerwona. Blondyn złapał mnie za podbródek, karząc spojrzeć mu w oczy. Patrzył na mnie jakby wyczekiwał odpowiedzi
- Tak, wiem... - powiedziałam nieśmiało
- Kocham jak się rumienisz. Wyglądasz tak słodko - moje policzki płonęły ogniem - Chętnie bym to powtórzył
- Zepsułeś moment debilu...
Nagle Niall mnie pocałował. Jego usta były takie ciepłe. Mój brzuch wypełniło tysiąc motyli, nigdy się tak nie czułam. To dziwne uczucie w podbrzuszu... Nie da się tego opisać. Chociaż już jako mała dziewczynka marzyłam o takim pocałunku, wiedziałam, że nie mogę dopuścić do takich właśnie momentów. Odepchnęłam chłopaka i pobiegłam do łazienki ,, Co żeś debilko narobiła " skarciłam siebie w myślach. Ja i Niall możemy być co najwyżej przyjaciółmi, a nie jakąś głupią, zakochaną parką, która w najbliższym czasie zostanie zjedzona przez media ,, Przecież on mnie nawet nie kocha" pomyślałam, a co najważniejsze, ja go nie kocham.

...

- Hej Zayn
- Cześć
Po długich rozmyśleniach postanowiłam pójść do Malik' a. W tamtym momencie to on był najlepszą osobą, z którą mogłabym podzielić się moimi jakże interesującymi wrażeniami. Nigdy nie zwierzałam się ludziom, wszystko ukrywałam w sobie. Wszystkie emocje, rozmyślenia, rany, które zadało mi życie, wszystko to chowałam gdzieś głęboko i pod żadnym pozorem nie pozwalałam, aby to ujrzało światło dzienne. Jednak dziś było inaczej, czułam, że jestem na skraju wytrzymałości, jeszcze trochę złych chwil i byłabym w stanie coś sobie zrobić... jak kiedyś, jak kilka lat temu

...Retrospekcja...

Jedenaste, dwunaste, trzynaste cięcie. Trzynaście cięć na moim ciele, które oddawały mój ból, który czułam w tamtym momencie. Leżałam na podłodze w moim pokoju, we krwi i we łzach rozpaczy, smutku. Wszystkie złe emocje, które wywołał mój ojciec, wybuchły w tamtym momencie. Po zabiciu mojego chłopaka, traktował mnie jak niewolnicę. Nikt nie dowiedział się o morderstwie Luke' a. Mój ojciec wszystko dobrze zatuszował. Ciało zakopał, a policja nadal szukała zaginionego chłopaka, który tak naprawdę od dłuższego czasu już nie żył. Moja matka regularnie była bita przez tego potwora. Gdy przychodził pijany, a to zdarzało się codziennie, zaciągał moją mamę do piwnicy i katował. Wracała ze zmasakrowaną twarzą i od razu podbiegała do mnie, przytulała i mówiła, że to moja kolej.  Dalej było jeszcze gorzej... Podchodził do mnie i szarpiąc za włosy, zaciągał do mojego pokoju. Zamykał drzwi na klucz, po czym związywał mnie sznurem, żebym się nie ruszała.
Pierwsze uderzenie ,, Za to że, się urodziłaś
Drugie uderzenie ,, Za to że, nie jesteś posłuszna
Trzecie uderzenie ,, Za to że, mnie denerwujesz
Czwarte uderzenie ,, Za to że, śmiesz nazywać się moją córką
Piąte uderzenie jest zawsze najmocniejsze, dostaje z całej siły biczem w twarz. Gdy mój ojciec się zmęczył, kopał mnie i zostawiał samą w pokoju. Po chwili wracał i znęcał się nade mną... Jeżeli bicie mogłam wytrzymać, to tego co potem robił już nie... On po prostu urodził się bez serca,  gdy nie wystarczały mu tanie dziwki, on wybierał mnie i mnie gwałcił. To były męczarnie... Wieszał mnie na ścianie i zabawiał się mną jak lalką bez uczuć. Nie mogłam krzyczeć, bo w usta miałam włożoną kulkę, jak z filmów z udziałem niewolnic przeznaczonych do sexu. Po skończonej ,, zabawie " rozwiązywał mnie i na odchodne rzucał, że mi się należało, a potem siadałam i się ciełam... I tak moje ciało było zmasakrowane


sobota, 30 stycznia 2016

Rozdział #6

Zeszłam razem z Zayn' em na dół gdzie czekali na nas chłopaki. Cała czwórka siedziała przy blacie w kuchni, jedząc śniadanie. Usiadłam koło Niall' a i odsunęłam mu talerz z kanapkami
- Ejj... Ja to jadłem - naburmuszył się
- Wiesz co!? Nie powinieneś się do mnie odzywać - podniosłam głos
- Ann! Co ci ten idiota o mnie naopowiadał!? - krzyknął Niall i wskazał na mulata - Kurwa Malik masz przerąbane - podbiegł do chłopaka
- Horan! Spokój, tylko żartowałam - położyłam dłoń na ramieniu blondyna - Mieliśmy zrobić śniadanie razem, a ty tutaj jesz sam
- Przepraszam, ja myślałem... - przerwałam chłopakowi, wtulając się w jego tors - Wszyscy się gapią...
- Przeszkadza ci to? Bo wiesz, mi jest bardzo ciepło - podniosłam wzrok, by spojrzeć mu w oczy
- Nie no co ty... - odwrócił wzrok i szepnął - Jest bardzo miło

...

- Ann, Ann - ktoś mną potrząsnął - Wstawaj
Podniosłam się i przetarłam zaspane oczy. Gdy je otworzyłam zobaczyłam stojącego przede mną Louis' a, który głupio się uśmiechał. Gdy tylko mój mózg zaczął pracować i przyswajać informacje, dostrzegłam, że za oknem jest jeszcze ciemno
- Zostaw mnie, chce spać - mruknęłam i naciągnęłam kołdrę na głowę
- No chodź!
Złapał mnie za nogę i zaczął z ściągać z łóżka. Na początku zaczęłam łapać się poduszek i wszystkiego co miałam pod ręką, ale to nic nie dało. Złapałam się kawałka wystającej deski i kurczowo się jej trzymałam. Tak bardzo nie chciałam bliskiego spotkania z podłogą, że wręcz wbiłam paznokcie w łóżko. Ale Tommlinson nie ustąpił i zaczął mnie gilgotać, aż się puściłam i spadłam z hukiem na podłogę.
- Debilu - powiedziałam rozmasowując bolące ramię - Co chcesz?
- Ohh... Dużo rzeczy - poruszał znacząco brwiami - Ale dziś pomożesz mi się odegrać na chłopakach - zaśmiał się szyderczo
- Wchodzę w to - krzyknęłam uradowana super pomysłem Louis' a - Co mam robić
- Obojętnie, byle coś pomysłowego
- Dobra - pociągnęłam go na korytarz - Ty idziesz do Liam' a i Zayn'a
- Ok - powiedział i udał się do ich pokoi
Na pierwszy ogień poszedł Harry. Pchnęłam lekko drzwi i po cichu weszłam do środka. Na łóżku leżał lokowaty ubrany tylko w bokserski, zjechałam wzrokiem niżej napotykając jego klatkę piersiową. Podeszłam do biurka i wzięłam do ręki leżący na nim czarny marker ,, Uważaj, nadchodzę" pomyślałam i podeszłam do Styles'a. Gdy skończyłam popatrzyłam jeszcze raz na jego tors, na którym napisane było ,, Hej misiaczku, świetnie się bawiłam"; ,, Zadzwoń : 549 078 34". Postanowiłam zrobić jeszcze jedną ważną rzecz. Szybko pobiegłam po czerwoną pomadkę i wróciłam z pomalowanymi ustami. Podeszłam do chłopaka i zaczęłam odznaczać go śladami moich ust. Gdy skończyłam efekt był fantastyczny, gdy tylko się obudzi będzie się zastanawiał co robił w nocy.Wyszłam z pokoju i udałam się do pokoju Niall'a. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka na palcach. Podeszłam do łóżka, ale o dziwo nikogo tam nie było. Rozejrzałam się w poszukiwaniu chłopaka. Nagle ktoś zakrył mi usta dłonią i złapał w pasie. Zostałam ciągnieta przez kogoś w nieznaną mi stronę. Próbowałam krzyczeć, ale to nic nie dało. W głowie zrodziło mi się tysiąc czarnych myśli, które nie pomagały mi wybrnąć z tej sytuacji. Gdy tylko złapałam grunt pod nogami próbowałam dostrzec kto przede mną stoi. Nic to nie dało, ponieważ wokół mnie panowała ciemność. Nagle poczułam jak ktoś głaszcze mnie po policzku i jeszcze mocniej łapie w talii. Muszę przyznać, że ta osoba ma bardzo delikatne dłonie. Moje rozmyślania przerwał chłopak, całując mnie. Wtedy chyba naprawdę odpłynęłam, nie kontaktowałam się ze światem. Przed moimi oczami latało tysiąc kropek. Nie zauważyłam, że zostałam sama w pokoju z milionami myśli kto to był.