Thanks you!
Mój blog zobaczyło już 1000 osób. Może to dla niektórych mało, ale jeśli ktoś powiedziałby, że komuś się to spodoba, wyśmiałabym go. Poza tym moje koleżanki mówiły, że nie umiem pisać i żebym nawet nie próbowała bo ludzie będą ze mnie drwić. A tu takie miłe zaskoczenie, że wcale nie pisze jak 10- latka (stwierdzenie mojej kol) Dobra w zamian za to wznawiam działalność bloga (tak wiem, że przerwa trwała tydzień) To chyba tyle
Pa
PS. Jeżeli podoba wam się mój blog, możecie zostać obserwatorami ^^
sobota, 12 marca 2016
sobota, 5 marca 2016
Informacja
Hej!
Obecnie jestem zniszczona psychicznie i nie myślę racjonalnie, więc nie potrafię skleić słów na rozdział. Dlatego też zawieszam bloga. Może na 2 tygodnie, może na dłużej. Po prostu tak jakby mam żałobę i nie wiem czy nawet pójdę do szkoły. Przepraszam i do później
Pa
czwartek, 25 lutego 2016
Rozdział #8
- Możemy pogadać?
- Jasne, chodź - poklepał miejsce na łóżku obok siebie - Co się stało?
- No bo wiesz... bardzo was lubię, ale muszę was zostawić - spuściłam wzrok
- Co... Ale jak to? - jego mina zrzedła - Mi możesz wszystko powiedzieć
- Nie chodzi o was, znaczy może chodzi o was - nie umiałam dobrać słów - Po prostu ja tu nie pasuje, nie chce psuć wam życia
- Ann, przecież ty nie psujesz nam życia, kto ci takie głupoty naopowiadał?
- Wy jesteście sławni, a ja to mała cząsteczka wielkiego wszechświata, jestem nikim. Lepiej żebym w ogóle o was zapomniała i wyprowadziła się w ciągu dwóch dni. Poza tym... Niall...
- Co ten idiota ci zrobił?! - krzyknął
- Nic... Po prostu ostatnio działy się takie rzeczy, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Bo on mnie pocałował...
- Co do kurwy!? - widziałam jak mięśnie Zayn' a się napinają
- Zayn? Wszystko dobrze, bo ja...
- Tak kuźwa wszystko dobrze! - zerwał się z łóżka i wyszedł mocno trzaskając drzwiami
,, Co ci ludzie biorą? '' pomyślałam i poszłam do swojego pokoju
...
Siedziałam na parapecie i wpatrywałam się gdzieś w dal. Dzisiaj pogoda odzwierciedlała mój humor, padał deszcz, a czarne chmury zapowiadały burze. Podeszłam do swojej walizki i jeszcze raz sprawdziłam czy wszytko spakowałam ,, Jest, jest" pomyślałam i wyszłam z pokoju. W duchu modliłam się, aby na dole nikogo nie było. Jak się okazało szczęście mi tym razem dopisało i bez żadnych obaw opuściłam dom. Szłam przed siebie ciemnymi uliczkami, rozmyślając co teraz zrobić. Odblokowałam telefon z zamiarem poszukania jakiegoś taniego hotelu, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to 17 nieodebranych połączeń od Niall' a i tysiąc SMS. Postanowiłam oddzwonić do chłopaka i dać mu jasno do zrozumienia, że to koniec naszej znajomości. Drżącymi rękami wybrałam numer, modląc się by nie odebrał. Z jednej strony chciałam usłyszeć jego głos, a z drugiej strony podświadomość mówiła mi, że to głupi pomysł. Gdy usłyszałam jego głos, wstrzymałam oddech. Co ja miałam mu powiedzieć? Że to koniec naszej przyjaźni, bo mnie pocałowałeś? Przecież to brzmi idiotycznie, jednak przystałam na tej wersji i odezwałam się.
- Cześć
- Gdzie ty jesteś! Martwię się o ciebie... Wyszłaś z domu bez słowa
- Ja... Niall to koniec - ,, przecież to brzmi jakbyśmy byli parą " pomyślałam i od razu się poprawiłam - Znaczy... Ja jestem zwykłą nastolatką, a wy gwiazdami. Wszyscy was znają i chyba nie chcielibyście, żeby jakaś tam dziewczyna zniszczyła wam reputacje. Ja do was nie pasuje... Ja to zwykła Ann, której nikt nie zna i lepiej niech tak zostanie. Spełniłam swoje marzenia, poznając was, ale na tym po przestane - mówiąc to poczułam dziwne ukłucie w sercu. Myśląc, że już nigdy nie zobaczę Niall' a zbierało mi się na płacz ,, Boże, ja się chyba w nim zakochałam " pomyślałam i wytarłam łzę z mojego policzka - Będę tęskniła... Kocham cię Niall
Wypowiadając to słowo wybuchłam. Płakałam jak małe dziecko, które straciło swojego misia. W sumie ja też coś straciłam, tylko że chłopaka, chłopaka, który był moim marzeniem od 5 lat. I gdy wszystko zaczęło się układać debilna ja wszystko zepsułam, w sumie tak jak zawsze.
Wytarłam łzy, które teraz leciały strumieniami po moich policzkach i próbowałam ogarnąć się, żeby ludzie nie pomyśleli, że jestem chora psychicznie. Rozejrzałam się, ponieważ miałam dziwne przeczucie, że ktoś za mną idzie, a dodatkowo szłam ciemną uliczką i moja podświadomość wariowała. Odwracałam się tysiąc razy tylko po to, żeby nikogo nie zobaczyć. Próbowałam przyspieszyć, lecz z moją walizką ciężko mi to szło. Po długich męczarniach zdałam się na los i zatrzymałam się ,, jeżeli naprawdę ktoś tu jest to bym go zobaczyła'' pomyślałam i usiadłam na walizce. Niestety dzisiaj fala nieszczęść postanowiła odwiedzić mnie, a więc musiało się wydarzyć się coś złego. Jak na zawołanie przede mną pojawił się facet, a jeżeli tego było by mało, on miał kolegów. I TO KURWA PIĘCIU!
......................................
Hej!
I oto przedstawiam wam 8 rozdział, z którego nie jestem zadowolona. Następny rozdział może pojawić się jutro lub nawet dziś, oczywiście gdy będę miała czas. Chociaż raczej będę, bo mam ferie. To do nexta
Pa!
...
Siedziałam na parapecie i wpatrywałam się gdzieś w dal. Dzisiaj pogoda odzwierciedlała mój humor, padał deszcz, a czarne chmury zapowiadały burze. Podeszłam do swojej walizki i jeszcze raz sprawdziłam czy wszytko spakowałam ,, Jest, jest" pomyślałam i wyszłam z pokoju. W duchu modliłam się, aby na dole nikogo nie było. Jak się okazało szczęście mi tym razem dopisało i bez żadnych obaw opuściłam dom. Szłam przed siebie ciemnymi uliczkami, rozmyślając co teraz zrobić. Odblokowałam telefon z zamiarem poszukania jakiegoś taniego hotelu, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to 17 nieodebranych połączeń od Niall' a i tysiąc SMS. Postanowiłam oddzwonić do chłopaka i dać mu jasno do zrozumienia, że to koniec naszej znajomości. Drżącymi rękami wybrałam numer, modląc się by nie odebrał. Z jednej strony chciałam usłyszeć jego głos, a z drugiej strony podświadomość mówiła mi, że to głupi pomysł. Gdy usłyszałam jego głos, wstrzymałam oddech. Co ja miałam mu powiedzieć? Że to koniec naszej przyjaźni, bo mnie pocałowałeś? Przecież to brzmi idiotycznie, jednak przystałam na tej wersji i odezwałam się.
- Cześć
- Gdzie ty jesteś! Martwię się o ciebie... Wyszłaś z domu bez słowa
- Ja... Niall to koniec - ,, przecież to brzmi jakbyśmy byli parą " pomyślałam i od razu się poprawiłam - Znaczy... Ja jestem zwykłą nastolatką, a wy gwiazdami. Wszyscy was znają i chyba nie chcielibyście, żeby jakaś tam dziewczyna zniszczyła wam reputacje. Ja do was nie pasuje... Ja to zwykła Ann, której nikt nie zna i lepiej niech tak zostanie. Spełniłam swoje marzenia, poznając was, ale na tym po przestane - mówiąc to poczułam dziwne ukłucie w sercu. Myśląc, że już nigdy nie zobaczę Niall' a zbierało mi się na płacz ,, Boże, ja się chyba w nim zakochałam " pomyślałam i wytarłam łzę z mojego policzka - Będę tęskniła... Kocham cię Niall
Wypowiadając to słowo wybuchłam. Płakałam jak małe dziecko, które straciło swojego misia. W sumie ja też coś straciłam, tylko że chłopaka, chłopaka, który był moim marzeniem od 5 lat. I gdy wszystko zaczęło się układać debilna ja wszystko zepsułam, w sumie tak jak zawsze.
Wytarłam łzy, które teraz leciały strumieniami po moich policzkach i próbowałam ogarnąć się, żeby ludzie nie pomyśleli, że jestem chora psychicznie. Rozejrzałam się, ponieważ miałam dziwne przeczucie, że ktoś za mną idzie, a dodatkowo szłam ciemną uliczką i moja podświadomość wariowała. Odwracałam się tysiąc razy tylko po to, żeby nikogo nie zobaczyć. Próbowałam przyspieszyć, lecz z moją walizką ciężko mi to szło. Po długich męczarniach zdałam się na los i zatrzymałam się ,, jeżeli naprawdę ktoś tu jest to bym go zobaczyła'' pomyślałam i usiadłam na walizce. Niestety dzisiaj fala nieszczęść postanowiła odwiedzić mnie, a więc musiało się wydarzyć się coś złego. Jak na zawołanie przede mną pojawił się facet, a jeżeli tego było by mało, on miał kolegów. I TO KURWA PIĘCIU!
......................................
Hej!
I oto przedstawiam wam 8 rozdział, z którego nie jestem zadowolona. Następny rozdział może pojawić się jutro lub nawet dziś, oczywiście gdy będę miała czas. Chociaż raczej będę, bo mam ferie. To do nexta
Pa!
środa, 10 lutego 2016
Rozdział #7
Postanowiłam zejść na dół i poszukać Louis'a . Schodząc po schodach słyszałam śmiech, prawdopodobnie Tommlinsona. Gdy weszłam do salonu pierwsze co rzuciło mi się w oczy to zwijający się ze śmiechu Louis i Harry który oglądał się w lustrze.
- Ann!? - krzyknął w moją stronę Hazza
- Co ci się stało? - próbowałam powstrzymać się od śmiechu
- Ja... Ja nic nie pamiętam - podszedł do mnie - Mogłabyś mi powiedzieć z łaski swojej co się wczoraj działo
- Przyprowadziłeś jakąś blondi i teraz masz efekt - dotknęłam mojego dzieła
- A może ty to zrobiłaś? - poruszał znaczącą brwiami
- Chciałbyś...- prychnęłam
- Masz na ustach czerwoną pomadkę - ,, To się wkopałam''
- A może to zbieg okoliczności
- Poza tym Niall ma to samo na ustach...
W tym momencie zastygłam... To Horan mnie wtedy pocałował - Ja naprawdę nie wiem co ty wczoraj robiłaś i z kim to robiłaś
W tym momencie do salonu wpadł blondyn. Zlustrował wzrokiem mnie i Harrego. Spojrzałam na niego pytając, a on odwrócił wzrok.
- Niall, musimy porozmawiać - odezwałam się
Chłopak nie zwrócił na mnie uwagi tylko skierował się na schody
- Niall! - zatrzymałam go - To byłeś ty
- Nie wiem o co ci chodzi - udawał głupiego
- To ty mnie wtedy pocałowałeś - powiedziałam cicho
- I wcale tego nie żałuję - złapał mnie za dłonie - To było takie wyjątkowe
Odwróciłam wzrok, czułam że robię się czerwona. Blondyn złapał mnie za podbródek, karząc spojrzeć mu w oczy. Patrzył na mnie jakby wyczekiwał odpowiedzi
- Tak, wiem... - powiedziałam nieśmiało
- Kocham jak się rumienisz. Wyglądasz tak słodko - moje policzki płonęły ogniem - Chętnie bym to powtórzył
- Zepsułeś moment debilu...
Nagle Niall mnie pocałował. Jego usta były takie ciepłe. Mój brzuch wypełniło tysiąc motyli, nigdy się tak nie czułam. To dziwne uczucie w podbrzuszu... Nie da się tego opisać. Chociaż już jako mała dziewczynka marzyłam o takim pocałunku, wiedziałam, że nie mogę dopuścić do takich właśnie momentów. Odepchnęłam chłopaka i pobiegłam do łazienki ,, Co żeś debilko narobiła " skarciłam siebie w myślach. Ja i Niall możemy być co najwyżej przyjaciółmi, a nie jakąś głupią, zakochaną parką, która w najbliższym czasie zostanie zjedzona przez media ,, Przecież on mnie nawet nie kocha" pomyślałam, a co najważniejsze, ja go nie kocham.
...
- Hej Zayn
- Cześć
Po długich rozmyśleniach postanowiłam pójść do Malik' a. W tamtym momencie to on był najlepszą osobą, z którą mogłabym podzielić się moimi jakże interesującymi wrażeniami. Nigdy nie zwierzałam się ludziom, wszystko ukrywałam w sobie. Wszystkie emocje, rozmyślenia, rany, które zadało mi życie, wszystko to chowałam gdzieś głęboko i pod żadnym pozorem nie pozwalałam, aby to ujrzało światło dzienne. Jednak dziś było inaczej, czułam, że jestem na skraju wytrzymałości, jeszcze trochę złych chwil i byłabym w stanie coś sobie zrobić... jak kiedyś, jak kilka lat temu
...Retrospekcja...
Jedenaste, dwunaste, trzynaste cięcie. Trzynaście cięć na moim ciele, które oddawały mój ból, który czułam w tamtym momencie. Leżałam na podłodze w moim pokoju, we krwi i we łzach rozpaczy, smutku. Wszystkie złe emocje, które wywołał mój ojciec, wybuchły w tamtym momencie. Po zabiciu mojego chłopaka, traktował mnie jak niewolnicę. Nikt nie dowiedział się o morderstwie Luke' a. Mój ojciec wszystko dobrze zatuszował. Ciało zakopał, a policja nadal szukała zaginionego chłopaka, który tak naprawdę od dłuższego czasu już nie żył. Moja matka regularnie była bita przez tego potwora. Gdy przychodził pijany, a to zdarzało się codziennie, zaciągał moją mamę do piwnicy i katował. Wracała ze zmasakrowaną twarzą i od razu podbiegała do mnie, przytulała i mówiła, że to moja kolej. Dalej było jeszcze gorzej... Podchodził do mnie i szarpiąc za włosy, zaciągał do mojego pokoju. Zamykał drzwi na klucz, po czym związywał mnie sznurem, żebym się nie ruszała.
Pierwsze uderzenie ,, Za to że, się urodziłaś
Drugie uderzenie ,, Za to że, nie jesteś posłuszna
Trzecie uderzenie ,, Za to że, mnie denerwujesz
Czwarte uderzenie ,, Za to że, śmiesz nazywać się moją córką
Piąte uderzenie jest zawsze najmocniejsze, dostaje z całej siły biczem w twarz. Gdy mój ojciec się zmęczył, kopał mnie i zostawiał samą w pokoju. Po chwili wracał i znęcał się nade mną... Jeżeli bicie mogłam wytrzymać, to tego co potem robił już nie... On po prostu urodził się bez serca, gdy nie wystarczały mu tanie dziwki, on wybierał mnie i mnie gwałcił. To były męczarnie... Wieszał mnie na ścianie i zabawiał się mną jak lalką bez uczuć. Nie mogłam krzyczeć, bo w usta miałam włożoną kulkę, jak z filmów z udziałem niewolnic przeznaczonych do sexu. Po skończonej ,, zabawie " rozwiązywał mnie i na odchodne rzucał, że mi się należało, a potem siadałam i się ciełam... I tak moje ciało było zmasakrowane
- Ann!? - krzyknął w moją stronę Hazza
- Co ci się stało? - próbowałam powstrzymać się od śmiechu
- Ja... Ja nic nie pamiętam - podszedł do mnie - Mogłabyś mi powiedzieć z łaski swojej co się wczoraj działo
- Przyprowadziłeś jakąś blondi i teraz masz efekt - dotknęłam mojego dzieła
- A może ty to zrobiłaś? - poruszał znaczącą brwiami
- Chciałbyś...- prychnęłam
- Masz na ustach czerwoną pomadkę - ,, To się wkopałam''
- A może to zbieg okoliczności
- Poza tym Niall ma to samo na ustach...
W tym momencie zastygłam... To Horan mnie wtedy pocałował - Ja naprawdę nie wiem co ty wczoraj robiłaś i z kim to robiłaś
W tym momencie do salonu wpadł blondyn. Zlustrował wzrokiem mnie i Harrego. Spojrzałam na niego pytając, a on odwrócił wzrok.
- Niall, musimy porozmawiać - odezwałam się
Chłopak nie zwrócił na mnie uwagi tylko skierował się na schody
- Niall! - zatrzymałam go - To byłeś ty
- Nie wiem o co ci chodzi - udawał głupiego
- To ty mnie wtedy pocałowałeś - powiedziałam cicho
- I wcale tego nie żałuję - złapał mnie za dłonie - To było takie wyjątkowe
Odwróciłam wzrok, czułam że robię się czerwona. Blondyn złapał mnie za podbródek, karząc spojrzeć mu w oczy. Patrzył na mnie jakby wyczekiwał odpowiedzi
- Tak, wiem... - powiedziałam nieśmiało
- Kocham jak się rumienisz. Wyglądasz tak słodko - moje policzki płonęły ogniem - Chętnie bym to powtórzył
- Zepsułeś moment debilu...
Nagle Niall mnie pocałował. Jego usta były takie ciepłe. Mój brzuch wypełniło tysiąc motyli, nigdy się tak nie czułam. To dziwne uczucie w podbrzuszu... Nie da się tego opisać. Chociaż już jako mała dziewczynka marzyłam o takim pocałunku, wiedziałam, że nie mogę dopuścić do takich właśnie momentów. Odepchnęłam chłopaka i pobiegłam do łazienki ,, Co żeś debilko narobiła " skarciłam siebie w myślach. Ja i Niall możemy być co najwyżej przyjaciółmi, a nie jakąś głupią, zakochaną parką, która w najbliższym czasie zostanie zjedzona przez media ,, Przecież on mnie nawet nie kocha" pomyślałam, a co najważniejsze, ja go nie kocham.
...
- Hej Zayn
- Cześć
Po długich rozmyśleniach postanowiłam pójść do Malik' a. W tamtym momencie to on był najlepszą osobą, z którą mogłabym podzielić się moimi jakże interesującymi wrażeniami. Nigdy nie zwierzałam się ludziom, wszystko ukrywałam w sobie. Wszystkie emocje, rozmyślenia, rany, które zadało mi życie, wszystko to chowałam gdzieś głęboko i pod żadnym pozorem nie pozwalałam, aby to ujrzało światło dzienne. Jednak dziś było inaczej, czułam, że jestem na skraju wytrzymałości, jeszcze trochę złych chwil i byłabym w stanie coś sobie zrobić... jak kiedyś, jak kilka lat temu
...Retrospekcja...
Jedenaste, dwunaste, trzynaste cięcie. Trzynaście cięć na moim ciele, które oddawały mój ból, który czułam w tamtym momencie. Leżałam na podłodze w moim pokoju, we krwi i we łzach rozpaczy, smutku. Wszystkie złe emocje, które wywołał mój ojciec, wybuchły w tamtym momencie. Po zabiciu mojego chłopaka, traktował mnie jak niewolnicę. Nikt nie dowiedział się o morderstwie Luke' a. Mój ojciec wszystko dobrze zatuszował. Ciało zakopał, a policja nadal szukała zaginionego chłopaka, który tak naprawdę od dłuższego czasu już nie żył. Moja matka regularnie była bita przez tego potwora. Gdy przychodził pijany, a to zdarzało się codziennie, zaciągał moją mamę do piwnicy i katował. Wracała ze zmasakrowaną twarzą i od razu podbiegała do mnie, przytulała i mówiła, że to moja kolej. Dalej było jeszcze gorzej... Podchodził do mnie i szarpiąc za włosy, zaciągał do mojego pokoju. Zamykał drzwi na klucz, po czym związywał mnie sznurem, żebym się nie ruszała.
Pierwsze uderzenie ,, Za to że, się urodziłaś
Drugie uderzenie ,, Za to że, nie jesteś posłuszna
Trzecie uderzenie ,, Za to że, mnie denerwujesz
Czwarte uderzenie ,, Za to że, śmiesz nazywać się moją córką
Piąte uderzenie jest zawsze najmocniejsze, dostaje z całej siły biczem w twarz. Gdy mój ojciec się zmęczył, kopał mnie i zostawiał samą w pokoju. Po chwili wracał i znęcał się nade mną... Jeżeli bicie mogłam wytrzymać, to tego co potem robił już nie... On po prostu urodził się bez serca, gdy nie wystarczały mu tanie dziwki, on wybierał mnie i mnie gwałcił. To były męczarnie... Wieszał mnie na ścianie i zabawiał się mną jak lalką bez uczuć. Nie mogłam krzyczeć, bo w usta miałam włożoną kulkę, jak z filmów z udziałem niewolnic przeznaczonych do sexu. Po skończonej ,, zabawie " rozwiązywał mnie i na odchodne rzucał, że mi się należało, a potem siadałam i się ciełam... I tak moje ciało było zmasakrowane
sobota, 30 stycznia 2016
Rozdział #6
Zeszłam razem z Zayn' em na dół gdzie czekali na nas chłopaki. Cała czwórka siedziała przy blacie w kuchni, jedząc śniadanie. Usiadłam koło Niall' a i odsunęłam mu talerz z kanapkami
- Ejj... Ja to jadłem - naburmuszył się
- Wiesz co!? Nie powinieneś się do mnie odzywać - podniosłam głos
- Ann! Co ci ten idiota o mnie naopowiadał!? - krzyknął Niall i wskazał na mulata - Kurwa Malik masz przerąbane - podbiegł do chłopaka
- Horan! Spokój, tylko żartowałam - położyłam dłoń na ramieniu blondyna - Mieliśmy zrobić śniadanie razem, a ty tutaj jesz sam
- Przepraszam, ja myślałem... - przerwałam chłopakowi, wtulając się w jego tors - Wszyscy się gapią...
- Przeszkadza ci to? Bo wiesz, mi jest bardzo ciepło - podniosłam wzrok, by spojrzeć mu w oczy
- Nie no co ty... - odwrócił wzrok i szepnął - Jest bardzo miło
...
- Ann, Ann - ktoś mną potrząsnął - Wstawaj
Podniosłam się i przetarłam zaspane oczy. Gdy je otworzyłam zobaczyłam stojącego przede mną Louis' a, który głupio się uśmiechał. Gdy tylko mój mózg zaczął pracować i przyswajać informacje, dostrzegłam, że za oknem jest jeszcze ciemno
- Zostaw mnie, chce spać - mruknęłam i naciągnęłam kołdrę na głowę
- No chodź!
Złapał mnie za nogę i zaczął z ściągać z łóżka. Na początku zaczęłam łapać się poduszek i wszystkiego co miałam pod ręką, ale to nic nie dało. Złapałam się kawałka wystającej deski i kurczowo się jej trzymałam. Tak bardzo nie chciałam bliskiego spotkania z podłogą, że wręcz wbiłam paznokcie w łóżko. Ale Tommlinson nie ustąpił i zaczął mnie gilgotać, aż się puściłam i spadłam z hukiem na podłogę.
- Debilu - powiedziałam rozmasowując bolące ramię - Co chcesz?
- Ohh... Dużo rzeczy - poruszał znacząco brwiami - Ale dziś pomożesz mi się odegrać na chłopakach - zaśmiał się szyderczo
- Wchodzę w to - krzyknęłam uradowana super pomysłem Louis' a - Co mam robić
- Obojętnie, byle coś pomysłowego
- Dobra - pociągnęłam go na korytarz - Ty idziesz do Liam' a i Zayn'a
- Ok - powiedział i udał się do ich pokoi
Na pierwszy ogień poszedł Harry. Pchnęłam lekko drzwi i po cichu weszłam do środka. Na łóżku leżał lokowaty ubrany tylko w bokserski, zjechałam wzrokiem niżej napotykając jego klatkę piersiową. Podeszłam do biurka i wzięłam do ręki leżący na nim czarny marker ,, Uważaj, nadchodzę" pomyślałam i podeszłam do Styles'a. Gdy skończyłam popatrzyłam jeszcze raz na jego tors, na którym napisane było ,, Hej misiaczku, świetnie się bawiłam"; ,, Zadzwoń : 549 078 34". Postanowiłam zrobić jeszcze jedną ważną rzecz. Szybko pobiegłam po czerwoną pomadkę i wróciłam z pomalowanymi ustami. Podeszłam do chłopaka i zaczęłam odznaczać go śladami moich ust. Gdy skończyłam efekt był fantastyczny, gdy tylko się obudzi będzie się zastanawiał co robił w nocy.Wyszłam z pokoju i udałam się do pokoju Niall'a. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka na palcach. Podeszłam do łóżka, ale o dziwo nikogo tam nie było. Rozejrzałam się w poszukiwaniu chłopaka. Nagle ktoś zakrył mi usta dłonią i złapał w pasie. Zostałam ciągnieta przez kogoś w nieznaną mi stronę. Próbowałam krzyczeć, ale to nic nie dało. W głowie zrodziło mi się tysiąc czarnych myśli, które nie pomagały mi wybrnąć z tej sytuacji. Gdy tylko złapałam grunt pod nogami próbowałam dostrzec kto przede mną stoi. Nic to nie dało, ponieważ wokół mnie panowała ciemność. Nagle poczułam jak ktoś głaszcze mnie po policzku i jeszcze mocniej łapie w talii. Muszę przyznać, że ta osoba ma bardzo delikatne dłonie. Moje rozmyślania przerwał chłopak, całując mnie. Wtedy chyba naprawdę odpłynęłam, nie kontaktowałam się ze światem. Przed moimi oczami latało tysiąc kropek. Nie zauważyłam, że zostałam sama w pokoju z milionami myśli kto to był.
- Ejj... Ja to jadłem - naburmuszył się
- Wiesz co!? Nie powinieneś się do mnie odzywać - podniosłam głos
- Ann! Co ci ten idiota o mnie naopowiadał!? - krzyknął Niall i wskazał na mulata - Kurwa Malik masz przerąbane - podbiegł do chłopaka
- Horan! Spokój, tylko żartowałam - położyłam dłoń na ramieniu blondyna - Mieliśmy zrobić śniadanie razem, a ty tutaj jesz sam
- Przepraszam, ja myślałem... - przerwałam chłopakowi, wtulając się w jego tors - Wszyscy się gapią...
- Przeszkadza ci to? Bo wiesz, mi jest bardzo ciepło - podniosłam wzrok, by spojrzeć mu w oczy
- Nie no co ty... - odwrócił wzrok i szepnął - Jest bardzo miło
...
- Ann, Ann - ktoś mną potrząsnął - Wstawaj
Podniosłam się i przetarłam zaspane oczy. Gdy je otworzyłam zobaczyłam stojącego przede mną Louis' a, który głupio się uśmiechał. Gdy tylko mój mózg zaczął pracować i przyswajać informacje, dostrzegłam, że za oknem jest jeszcze ciemno
- Zostaw mnie, chce spać - mruknęłam i naciągnęłam kołdrę na głowę
- No chodź!
Złapał mnie za nogę i zaczął z ściągać z łóżka. Na początku zaczęłam łapać się poduszek i wszystkiego co miałam pod ręką, ale to nic nie dało. Złapałam się kawałka wystającej deski i kurczowo się jej trzymałam. Tak bardzo nie chciałam bliskiego spotkania z podłogą, że wręcz wbiłam paznokcie w łóżko. Ale Tommlinson nie ustąpił i zaczął mnie gilgotać, aż się puściłam i spadłam z hukiem na podłogę.
- Debilu - powiedziałam rozmasowując bolące ramię - Co chcesz?
- Ohh... Dużo rzeczy - poruszał znacząco brwiami - Ale dziś pomożesz mi się odegrać na chłopakach - zaśmiał się szyderczo
- Wchodzę w to - krzyknęłam uradowana super pomysłem Louis' a - Co mam robić
- Obojętnie, byle coś pomysłowego
- Dobra - pociągnęłam go na korytarz - Ty idziesz do Liam' a i Zayn'a
- Ok - powiedział i udał się do ich pokoi
Na pierwszy ogień poszedł Harry. Pchnęłam lekko drzwi i po cichu weszłam do środka. Na łóżku leżał lokowaty ubrany tylko w bokserski, zjechałam wzrokiem niżej napotykając jego klatkę piersiową. Podeszłam do biurka i wzięłam do ręki leżący na nim czarny marker ,, Uważaj, nadchodzę" pomyślałam i podeszłam do Styles'a. Gdy skończyłam popatrzyłam jeszcze raz na jego tors, na którym napisane było ,, Hej misiaczku, świetnie się bawiłam"; ,, Zadzwoń : 549 078 34". Postanowiłam zrobić jeszcze jedną ważną rzecz. Szybko pobiegłam po czerwoną pomadkę i wróciłam z pomalowanymi ustami. Podeszłam do chłopaka i zaczęłam odznaczać go śladami moich ust. Gdy skończyłam efekt był fantastyczny, gdy tylko się obudzi będzie się zastanawiał co robił w nocy.Wyszłam z pokoju i udałam się do pokoju Niall'a. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka na palcach. Podeszłam do łóżka, ale o dziwo nikogo tam nie było. Rozejrzałam się w poszukiwaniu chłopaka. Nagle ktoś zakrył mi usta dłonią i złapał w pasie. Zostałam ciągnieta przez kogoś w nieznaną mi stronę. Próbowałam krzyczeć, ale to nic nie dało. W głowie zrodziło mi się tysiąc czarnych myśli, które nie pomagały mi wybrnąć z tej sytuacji. Gdy tylko złapałam grunt pod nogami próbowałam dostrzec kto przede mną stoi. Nic to nie dało, ponieważ wokół mnie panowała ciemność. Nagle poczułam jak ktoś głaszcze mnie po policzku i jeszcze mocniej łapie w talii. Muszę przyznać, że ta osoba ma bardzo delikatne dłonie. Moje rozmyślania przerwał chłopak, całując mnie. Wtedy chyba naprawdę odpłynęłam, nie kontaktowałam się ze światem. Przed moimi oczami latało tysiąc kropek. Nie zauważyłam, że zostałam sama w pokoju z milionami myśli kto to był.
piątek, 15 stycznia 2016
Rozdział #5
Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam Zayn'a. Zayn'a, który siedział na podłodze w rogu pokoju i wpatrywał się tępo w ścianę. W pomieszczeniu było okropnie zimno, spowodowało to otwarte na oścież okno. Wszędzie walały się puszki po piwie i papierosy. Zrobiłam parę kroków do przodu i dopiero teraz zobaczyłam, że wszystkie meble i to co na nich stało było przewrócone. Jednym słowem przez pokój przeszło tornado, tornado, którym był Zayn. Podbiegłam do chłopaka usiadłam koło niego.
- Kocham cię Ann
- Ja ciebie też Luke, a teraz obiecaj mi, że zawsze będziemy razem - przytulił mnie - Nie chcę cię stracić
- Obiecuje, zawsze będziemy razem - wtuliłam się bardziej w chłopaka
Nagle usłyszałam trzask drzwiami i kroki, które były coraz bliżej. Spojrzałam na Luke' a, a potem w stronę drzwi. O dziwo nikogo tam nie było.
- Słyszałeś to? - szepnęłam i nadal wpatrywałam się w wejście do domu - Luke? - odwróciłam głowę w jego stronę
- Luke! - potrząsnęłam nim, ale nic się nie stało
Stał z otwartymi ustami i wpatrywał się w ścianę, ale gdy lepiej przyjrzałam się chłopakowi zobaczyłam, że jego oczy tak jakby wygasły
- Luke! - odsunęłam się od chłopaka, a on upadł na ziemię
Dopiero teraz zobaczyłam dużo krwi i mojego ojca... mojego ojca z nożem w ręku. Jak oparzona kucnęłam przy martwym już chłopaku i zaczęłam płakać.
- Mówiłem ci, żebyś się z nim nie spotykała - wrzasnął mój ojciec - Proszę bardzo masz nauczkę, teraz będziesz mnie słuchała... suko
Nic nie odpowiedziałam tylko wybuchłam jeszcze głośniejszym płaczem. Gdy uświadomiłam sobie co tak naprawdę się stało, wpadłam w histerię. Pierwszy raz w moim 15-letnim wszystko w ciągu sekundy się zawaliło. Straciłam chłopaka, który kochał mnie i zastępował mi rodziców, których tak naprawdę nigdy nie miałam. Uświadomiłam sobie, że już nigdy nie usłyszę z jego ust ,, kocham cię ", że już nigdy go nie przytulę, że już nigdy nie poczuje tych iskierek, które wypełniały moje ciało gdy się całowaliśmy i że już nigdy go nie zobaczę. A najgorsze było to, że to była moja wina. To ja zabiłam najważniejszą osobę w moim życiu. Ja...
- Czemu to zrobiłeś! - krzyknęłam prosto w jego twarz
- Jestem twoim panem masz się mnie słuchać! - uderzył mnie w brzuch - Od teraz jesteś moją niewolnicą!
- Jaką niewolnicą! Ty znowu jesteś pijany... Zabiłeś człowieka... Mojego chłopaka - uderzył mnie w twarz - Ty jesteś chory! Pieprz się
- Za chwilę zobaczysz z kim będę się pieprzyć! - zaśmiał się - Módl się, żeby nic ci się nie stało
...Koniec retrospekcji...
- Zayn? - spojrzałam na niego, ale on odwrócił głowę - Co się stało?
- Nic - odpowiedział chłodno
- Ale... - złapałam go za rękę
- Auu... Zostaw mnie! - podwinęłam rękawy jego koszuli i zobaczyłam rany, mnóstwo ran
- Czemu to zrobiłeś! Tak robią tylko słabe osoby, które nie radzą sobie z życiem - krzyknęłam
- Mówiłem żebyś mnie zostawiła. Wypierdalaj stąd! - odepchnął mnie tak mocno, że upadłam na podłogę
Podniosłam się i spojrzałam na mulata. Nagle poczułam jak do moich oczu napływają łzy, było mi strasznie przykro, że on mnie po prostu odtrącił. Próbowałam się uspokoić, ale na marne. Nie minęła sekunda, a zaczęłam płakać.
- Miałeś racje, nie powinnam tu przychodzić. Przecież ja tylko wszystko psuje! - wytarłam łzy rękawem
- Ann... ja przepraszam - wstał i mnie przytulił - Ja nie chciałem
Nic nie odpowiedziałam tylko wtuliłam się w tors Zayn'a. Jego ciało było bardzo ciepłe, czułam się tak jakbym przytulała się właśnie do wielkiego, ciepłego misia.
...Retrospekcja...
- Kocham cię Ann
- Ja ciebie też Luke, a teraz obiecaj mi, że zawsze będziemy razem - przytulił mnie - Nie chcę cię stracić
- Obiecuje, zawsze będziemy razem - wtuliłam się bardziej w chłopaka
Nagle usłyszałam trzask drzwiami i kroki, które były coraz bliżej. Spojrzałam na Luke' a, a potem w stronę drzwi. O dziwo nikogo tam nie było.
- Słyszałeś to? - szepnęłam i nadal wpatrywałam się w wejście do domu - Luke? - odwróciłam głowę w jego stronę
- Luke! - potrząsnęłam nim, ale nic się nie stało
Stał z otwartymi ustami i wpatrywał się w ścianę, ale gdy lepiej przyjrzałam się chłopakowi zobaczyłam, że jego oczy tak jakby wygasły
- Luke! - odsunęłam się od chłopaka, a on upadł na ziemię
Dopiero teraz zobaczyłam dużo krwi i mojego ojca... mojego ojca z nożem w ręku. Jak oparzona kucnęłam przy martwym już chłopaku i zaczęłam płakać.
- Mówiłem ci, żebyś się z nim nie spotykała - wrzasnął mój ojciec - Proszę bardzo masz nauczkę, teraz będziesz mnie słuchała... suko
Nic nie odpowiedziałam tylko wybuchłam jeszcze głośniejszym płaczem. Gdy uświadomiłam sobie co tak naprawdę się stało, wpadłam w histerię. Pierwszy raz w moim 15-letnim wszystko w ciągu sekundy się zawaliło. Straciłam chłopaka, który kochał mnie i zastępował mi rodziców, których tak naprawdę nigdy nie miałam. Uświadomiłam sobie, że już nigdy nie usłyszę z jego ust ,, kocham cię ", że już nigdy go nie przytulę, że już nigdy nie poczuje tych iskierek, które wypełniały moje ciało gdy się całowaliśmy i że już nigdy go nie zobaczę. A najgorsze było to, że to była moja wina. To ja zabiłam najważniejszą osobę w moim życiu. Ja...
- Czemu to zrobiłeś! - krzyknęłam prosto w jego twarz
- Jestem twoim panem masz się mnie słuchać! - uderzył mnie w brzuch - Od teraz jesteś moją niewolnicą!
- Jaką niewolnicą! Ty znowu jesteś pijany... Zabiłeś człowieka... Mojego chłopaka - uderzył mnie w twarz - Ty jesteś chory! Pieprz się
- Za chwilę zobaczysz z kim będę się pieprzyć! - zaśmiał się - Módl się, żeby nic ci się nie stało
...Koniec retrospekcji...
sobota, 2 stycznia 2016
Rozdział #4
- Nareszcie! Tęskniłem za moją marchewką - Louis udał obrażonego
- Za kim? - zaśmiałam się
- Za tobą, od dziś jesteś moją marchewką
- Ale ja się na to nie zgodziłam - odwróciłam się plecami do Lou
- Ekhem... Czy zostaniesz moją marchewką - klęknął przede mną i ujął moją rękę
- Oczywiście! - krzyknęłam i przytuliłam się do chłopaka - Czyli przez to rozumiem, że tylko ja mam zaszczyt nosić taką ksywkę?
- Tak, jesteś tylko moja! - przytulił mnie jeszcze mocniej przez co nie mogłam oddychać
Nagle Niall chrząknął, sprowadzając mnie i Louisa na Ziemię. Odwróciłam się do blondyna i zrobiłam minę typu ,,o co ci chodzi'', ale on tylko prychnął i usiadł na kanapie.
- No więc... gramy w ,,pytanie lub wyzwanie"
- Lou, to już 3 raz w tym tygodniu - zaczął narzekać Zayn - obejrzyjmy jakiś film
- Ale ja w to nie grałam! - przystałam na propozycje Tommo - Zagrajmy, będzie fajnie
Wszyscy się zgodzili i zaraz po tym usiedliśmy w kółku na podłodze z mnóstwem jedzenia przed sobą, które przyniósł Nialler
- Ann, pytanie czy wyzwanie - zapytał Harry
- Pytanie - odpowiedziałam
- Więc, co robiłaś z Niallem - spojrzałam na Horana, a on tylko się uśmiechnął
- Byłam z nim na zakupach - odpowiedziałam - To chyba normalne?
- Wy się tam mizialiście! - wtrącił się Tommo - Widziałem jak Niall się do ciebie uśmiechnął. Zboczeńcy!
- Ale ja nic z nim nie robiłam! - poczułam jak robię się czerwona - Mogę wam udowodnić! - powiedziałam po czym wyciągnęłam Iphona w stronę chłopaków - Kupił mi go
- Dobra powiedzmy, że wierzę
- Zayn, prawda czy wyzwanie - zapytał loczek
- Wyzwanie, a co mi tam - odparł mulat - Ale proszę o coś łagodnego
- Ok, hmm... Pocałuj Ann w usta - Harry uśmiechnął się łobuzersko
Odsunęłam się do tyłu, gdy Zayn do mnie podszedł. Bardzo się bałam, bo nie chciałam, żeby mnie całował. Usiadł na przeciwko mnie i wbił się w moje usta, nie zwracając uwagi na to, że ja tego nie chciałam. Próbowałam się od niego uwolnić, ale on trzymał mnie w żelaznym uścisku. Poczułam jak do moich oczu napływają łzy, pisnęłam mając nadzieję, że chłopak mnie puści. Na szczęście uratował mnie Niall
- Zayn, nie widzisz, że ona płacze! - krzyknął zdenerwowany Horan - Zostaw ją
Nie wiedząc co robić podbiegłam do blondyna i się w niego wtuliłam. Nie zwracałam uwagi na innych, którzy się na nas patrzyli, w tym momencie byłam tylko ja i on. Czułam się bardzo źle, że Zayn zachował się jak świnia. Jak on mógł to zrobić?!
- Przepraszam Ann, tak mi głupio - odezwał się Malik - Ja nie chciałem
- Zamknij się! - warknął Niall - Dla waszej wiadomości biorę ją do siebie
Nagle poczułam jak ktoś mnie podnosi i całuje w czoło. Otworzyłam zapłakane oczy i zobaczyłam wściekłego blondyna. Szepnęłam ciche dziękuje i zasnęłam.
....... Niall POV......
- Niall! Nie zostawiaj mnie, proszę
- Ann, to tylko zły sen - szepnąłem - Jestem tu
- Proszę zostań ze mną - płakała Annie
- Nigdy cię nie zostawię, obiecuję - otarłem łzy z jej policzka - Chodź kochanie
- Gdzie? - wyjąkała
- Zrobimy śniadanie, jestem strasznie głodny! - zaśmiała się - Słodka jesteś
- Od kiedy postanowiłeś prawić mi komplementy?
- Zawsze to robiłem - wstałem z łóżka i podałem jej rękę - A teraz grzecznie pójdziesz do Zayna
- Ale po co? - spytała z niedowierzaniem
- Żeby dać mu w ten piękny ryj - zaśmiałem się i pociągnąłem s kierunku drzwi - Tylko nie uderz go za mocno
..... Ann POV ......
Zapukałam w drzwi do pokoju Zayna, czekając na odpowiedź
- Spierdalaj! - krzyknął mulat
Nie zważając na jego słowa weszłam do środka i przeżyłam szok.
Subskrybuj:
Posty (Atom)